Europejski Tydzień Noszenia

Europejski Tydzień Noszenia

Tydzień temu obchodziliśmy święto noszenia i bliskości.Opieka okołoporodowa wygląda w Polsce i na świecie zupełnie inaczej. Tradycyje, wychowanie dzieci, również – ale jednak coś łączy nas wszystkich. Wiecie co? Noszenie!

Rozpoczyna się już w czasie ciąży, kiedy nosimy malucha pod swoim sercem, po porodzie rozpoczynamy kangurowaniem, czyli kontaktem skóra do skóry, a dalej wybieramy noszenie na rękach, w chuście, albo nosidle. Każda mam jest inna, każde rodzicielstwo jest inne, każdy maluch jest inny – ale każdy z nas będzie nosił i przytulał swoje dziecko – bo tego potrzebujemy wszyscy. Wszyscy potrzebujemy bliskości.
Możecie pomyśleć dlaczego? Za to odpowiedzialne są nasze uwarunkowanie gatunkowe i anatomiczne. Jesteśmy noszeniakami jak zwierzęta. Dodatkowo należymy do aktywnych noszeniaków. Nasze maluchy oglądają świat podczas noszenia i biorą aktywny udział podczas bliskości.
Jako kobiety, również jesteśmy anatomicznie do tego zaprogramowane. Mamy szeroką miednicę i wcięcie w tali. Moje jest już trochę mniejsze po kwarantannie… ale nadal jest! Dzięki tym łukom w talii maluch może się idealnie wpasować w nasze ciało i będzie to jego miejsce jak tylko trochę podrośnie.

Dzieci posiadają coś takiego jak odruch chwytny. Jest on silny do około 4 miesiąca życia. To właśnie dlatego nasz malec zaciska wszystko co włożymy mu do rączki – uwielbiam oglądać Wasze zajęcia jak maluch obejmuje Wasz palec. Są cudowne! Odruch chwytny jest również w nóżkach, dlatego jak tylko podnosimy niemowlę, podkurcza ono nóżki i przybiera pozycje fizjologicznej żabki, która jest odpowiednia do noszenia. U niektórych maluchów występują problemy z napięciem mięśniowym i nie zawsze przybranie prawidłowej pozycji przy podnoszeniu czy wkładaniu w chustę jest możliwe. Jednak nie jest to przeciwwskazaniem do chustonoszenia, a właśnie korzystanie z chusty może być pomocne przy problemach z napięciem.

W sferze społecznej dotyk jest sposobem komunikacji. Dzięki noszeniu maluch poznaje świat z perspektywy rodzica, sam może go oglądać i doświadczać. Dzieci w wózku niestety nie mają takiej możliwości. Kiedy trzymamy malucha na rękach bądź w chuście maluch poznaje nasze zachowania społeczne i emocjonalne – może zobaczyć, z jakiego powodu się uśmiechamy, a z jakiego smucimy.
Wasz kontakt fizyczny buduje więź w relacji dziecko-rodzice. Dotyk koi i wyzwala poczucie bezpieczeństwa. Zauważyłyście, że czasem wystarczy dotknąć malucha np. w nocy, aby się uspokoił? Dotyk redukuje wydzielanie hormonów stresu. Dla dziecka w uzyskaniu poczucie bezpieczeństwa i spokoju wystarczy Wasza bliskość. Nie zapominajcie nigdy o małych czułościach w ciągu dnia i nie mówię tutaj tylko o relacji z dzieckiem, ale też między rodzicami. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko.

Wybierajcie chusty, nosidła, noszenie na rękach – wszystko jedno, ale noście i przytulajcie!

położna Agnieszka Araszkiewicz

położna Agnieszka Araszkiewicz

Agnieszka ukończyła studia pierwszego stopnia na Poznańskim Uniwersytecie Medycznym. Obecnie kontynuuje naukę na studiach drugiego stopnia. Współtworzy Koło Naukowe Położnictwa przy Katedrze Matki i Dziecka w Poznaniu. Uczestniczka i organizatorka wielu konferencji naukowych, z chęcią udziela się w czasopismach medycznych współtworząc artykuły z zakresu współczesnego położnictwa. Ukończyła kurs na dyplomowanego edukatora ds laktacji oraz certyfikowanego doradcy noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich. Odwiedza Was w domach na konsultacjach z zakresu chustonoszenia i pomaga budować w ten sposób filary rodzicielstwa bliskości. Odważna i ambitna postawiła sobie tez za cel edukacje kobiet na każdym etapie ich życia. Na zajęciach przygotowuje kobiety do świadomego przeżywania porodu i macierzyństwa, zgodnie z własnymi przekonaniami, ale tez prawami. Entuzjastka porodów aktywnych i naturalnych. Z wielkiem sercem i pasją co dzień spotyka się z Wami w naszej placówce – możecie spotkać ją na zajęciach podstawowych, warsztatach i zapisach KTG

Sztuka przewijania.

Sztuka przewijania.

Wychodząc naprzeciw Waszym oczekiwaniom, zdecydowałam się w skrócie napisać Wam najważniejsze rzeczy związane z przewijaniem noworodka.

Na co zwrócić uwagę, o czym należy pamiętać, jak ułatwić sobie pracę?

Odpowiedź na te pytania i nie tylko znajduje się w dalszej części wpisu. Zapraszam do lektury!

                                 Na początek rzecz oczywista, mianowicie:

                               PAMIĘTAJCIE O CZĘSTEJ ZMIANIE PIELUSZEK!

Powinna ona ulec zmianie, obowiązkowo, po każdym oddaniu moczu i stolca oraz nie rzadziej niż co 3-4h. U noworodków, czynność tą możemy być zmuszeni wykonywać nawet co godzinę, co jest zjawiskiem całkowicie fizjologicznym, także warto zaopatrzyć się w zapas pieluch, przynajmniej na początek ;). 

Przechodząc dalej, napiszę Wam, co powinno znajdować się na przewijaku, żeby ułatwić sobie pracę:

Po pierwsze – pojemnik (może to być np. plastikowa lub gumowa miska/ kubek) z wodą/naparem z rumianku/ lub wodą z dodatkiem olejku np. ze słodkich migdałów

*Woda nie musi być przegotowana, najlepiej jednak aby była ciepła.

Po drugie – bawełniane waciki lub chusteczki, które będziemy namaczać w wodzie i wycierać pupę dziecku 

Po trzecie – świeżą pieluchę lub dwie 😉

Po czwarte – zapasowe ubranko ( jak by się okazało, że mamy sytuację awaryjną i zawartość pieluchy ubrudziła nam ubranie dziecka)

Po piąte – alternatywnie możemy przyszykować sobie krem do pielęgnacji okolicy pośladkowej, jeżeli dziecko ma podrażnioną skórę lub jest bardzo wrażliwa, używany kremów natłuszczających zawierających np. lanolinę/alantoinę wzbogacone w witaminy A, D, E i F. Pamiętajcie aby nie kupować kremów z substancjami zapachowymi, bo mogą one dodatkowo podrażniać skórę dziecka oraz żeby produkty, które kupujecie były bez parabenów i substancji szkodliwych.

Tutaj podzielę się z Wami moją złotą zasadą  – im krótszy skład tym lepiej!

W momencie, kiedy zauważymy u naszego maleństwa, większe uszkodzenie skóry/ odparzenie stosujemy maść zawierającą tlenek cynku, pamiętając żeby nakładać ją TYLKO NA MIEJSCE ZRANIONE. 

Dodatkowo w pierwszych tygodniach życia noworodka warto zaopatrzyć się w patyczki kosmetyczne, które przydadzą nam się do pielęgnacji kikuta pępowinowego.

(na ten temat możecie przeczytać już na naszym blogu w artykule położnej Weroniki) 

Skoro mamy już wszystko przygotowane, czas zabrać się za przewijanie.

  1. Dziecko kładziemy na przewijak, najlepiej tak aby jego nóżki znajdowały się najbliżej nas. W ten sposób możemy dokładnie wyczyścić jego pupę.
  2. Już od tego momentu nie możemy odejść od dziecka pozostawiając go samego.

Dlatego tak ważne jest aby mieć wszystko przygotowane.

  1. Następnie rozbieramy dziecko od pasa w dół.
  2. Zapoznajemy się z zawartością pieluchy:

4a. pielucha mokra – ściągamy pieluchę od razu

4b. pielucha ze stolcem – zgarniamy brzegiem pieluchy tyle ile się da

  1. Po każdym zabrudzeniu czyścimy pupę :

5a. u dziewczynek – dbamy o kierunek naszych ruchów. Czyścimy od góry do dołu, czyli od górnego brzegu spojenia łonowego w kierunku odbytu.

5b. u chłopców – kierunek nie ma znaczenia, ważne aby dokładnie wyczyścić prącie, jądra, okolicę krocza i pośladki. Pamiętamy o dokładnym osuszeniu skóry pod moszną, ponieważ niedokładność może doprowadzić do odparzeń.

Warto pamiętać, że początkowo napletek jest przyklejony do krawędzi żołędzi i przez pierwsze pół roku nie należy próbować odciągać napletka, bo grozi to uszkodzeniem delikatnej skóry dziecka.

  1. Przy zakładaniu nowej pieluchy pamiętamy aby nie unosić pupy dziecka ciągnąc za nóżki! Może to spowodować nieprawidłowe wstawianie się panewek stawów biodrowych powodując ich dysplazję.

W celu prawidłowego założenia jak i zdjęcia pieluchy powinno się: podnieść pupę dziecka jedną ręką stabilizując miednicę lub obracać dziecko z boku na bok (zdjęcia na dole artykułu)  

  1. Ważna wskazówka – zwracamy uwagę na ‘budowę’ pampersa. Rzepy lądują na dole, pod pleckami, a pojawiające się zazwyczaj rysunki, z przodu zakrywając części intymne.
  2. Pamiętajmy aby tył pampersa znajdował się dość wysoko (wyżej niż szczyt szpary pośladkowej)
  3. Dopiero po założeniu pampersa pod plecami nakładamy kremy/maści według potrzeb.
  4. Zapinamy pampersa rzepami tak żeby przylegał do skóry, a dziecko jednocześnie mogło swobodnie oddychać.
  5. Ubieramy dziecko w ubranko, całujemy i przytulamy <3 

Podczas przewijania, zanim zapniemy pampersa, warto dać dziecku poleżeć chwilkę z gołą pupą (na brzuszku lub plecach), zapewniając mu w ten sposób tzw. „wietrzenie pośladków’. Po co to robić? A po to żeby zapobiec pieluszkowemu zapaleniu skóry lub/i odparzeniom. 

W momencie kiedy noworodek ma jeszcze kikut pępowiny, pamiętajmy, aby przy zmianie pieluszki, wyczyścić go patyczkiem kosmetycznym (przynajmniej rano i wieczorem oraz za każdym razem, kiedy widzimy jakąś wydzielinę lub zabrudzenie), a po założeniu pieluchy, wywinąć ją tak, aby kikut był na zewnątrz pieluszki.  

UWAGA 1! Jeżeli wasze dziecko jest niespokojne po przebudzeniu, głodne, z pełną pieluchą , warto najpierw go podkarmić, a dopiero później przewinąć.

UWAGA 2! Jeśli podczas karmienia poczujecie, że dziecko zapełniło już pieluchę, warto poczekać około 30 minut, żeby podczas przebierania nie doprowadzić do ulania treści pokarmowej. 

Na zakończenie, mała prośba ode mnie, nie śpieszcie się podczas przewijania. Niech to będzie powolna i dokładna czynność. Niech Wasz dotyk będzie czuły i spokojny, dając dziecku poczucie bezpieczeństwa.

A czy Wasze maluchy lubią być przebierane? Jak sobie radzicie z tą czynnością?  

położna Natalia Liersch

położna Natalia Liersch

     Absolwentka Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Aktualnie kontynuuje naukę na studiach drugiego stopnia oraz stale doskonali się zawodowo, poprzez uczestnictwo w konferencjach i warsztatach dotyczących położnictwa i ginekologii.
      Stawia przed sobą cel – przede wszystkim towarzyszenie kobietom na każdym etapie ich życia.
      W Centrum Edukacji Kobiet będziecie mieli przyjemność poznać Natalię podczas warsztatów m.in. z kąpieli jak i przewijania noworodka oraz podczas zajęć z kursu podstawowego, na którym zagłębiają Państwo podstawową wiedzę na temat porodu, połogu, laktacji oraz opieki nad noworodkiem. Często spotkacie ją w biurze podczas zapisów do szkoły rodzenia, jak i podczas wykonywania zapisu KTG. Natalia zawsze z chęcią z Wami porozmawia, odpowie na dręczące Was pytania lub po prostu wysłucha.

Zalecenia dla kobiet w okresie ciąży i karmienia piersią związane z Covid-19

Zalecenia dla kobiet w okresie ciąży i karmienia piersią związane z Covid-19

Codziennie z niepokojem spoglądam na nowe wiadomości dotyczące pandemii koronawirusa. Możecie mi wierzyć, że dla żadnej nas to też nie jest łatwa sytuacja. Martwimy się tym, co dzieje się dookoła, ale będąc Waszymi położnymi, bardzo utożsamiamy się z tym, co same czujecie.

Jednak chcę Was zapewnić, że dookoła macie wspaniałe osoby, które chcą zapewnić Wam i maluchowi najlepsze możliwe warunki macierzyństwa. Dziś chciałabym przybliżyć Wam najnowsze zalecenia dotyczące karmienia piersią związane z koronawirusem.

Na razie dysponujemy bardzo ograniczonymi danymi na temat ciąży (badanie nad 19 kobietami), jednak te, które zostały dotychczas przeprowadzone, sugerują brak transmisji wirusa przez łożysko – nie wykryto obecności wirusa w wodach płodowych ani we krwi pępowinowej. Wirusa nie wykryto również w mleku matek chorych na COVID-19, w jednym przypadku wykryto przeciwciała przeciw wirusowi.

Przeglądając najnowsze dane z bieżących badań w przypadku infekcji lub podejrzenia infekcji wirusem SARS-CoV-2 ośrodki międzynarodowe zalecają, aby karmienie piersią było rozpoczęte lub kontynuowane, zgodnie z możliwościami mamy. To samo tyczy również karmienia mlekiem odciąganym. Jakie to ma odniesienie do Polski?

Nie ma obecnie badań na temat ryzyka zachorowania na COVID-19 u noworodków (do tej pory nie dostarczono naukowych dowodów na negatywny wpływ zakażenia SARS-CoV-2 ciężarnej na dziecko), jednak w tym przypadku mając na względzie bezpieczeństwo dziecka, Krajowy Konsultant w Dziedzinie Neonatologii zaleca separację mamy po porodzie podejrzanej o zarażenie SARS-CoV-2 lub z objawami COVID-19 od dziecka do momentu, gdy uzna się, że takie środki ostrożności nie są już wymagane.
Zgodnie z Polskim zaleceniem, dziecko powinno przebywać w odizolowanym pomieszczeniu bez matki. Razem z dzieckiem może przebywać jeden, zdrowy opiekun, wyposażony w odpowiednie środki ochrony osobistej. Decyzję o zaprzestaniu separacji podejmuje oczywiście zespół specjalistów po uzyskaniu ujemnych wyników badań.
Jakie to ma więc przełożenie na karmienie piersią?

Pamiętajcie, że poniższe zalecenia obowiązują tylko w Polsce – możecie mieć mieszane uczucia, ponieważ odbiegają one znacznie od zaleceń np. WHO. Jednak starajmy się brać pod uwagę sytuacją obowiązującą w naszym kraju, tak to wygląda na dzień dzisiejszy.

U mam, które chorują na COVID-19 lub podejrzewa się u nich wyżej wymienioną infekcję, nie zaleca się karmienia piersią. Mama, która chciałaby karmić malucha swoim mlekiem, powinna mieć możliwość odciągania mleka, a następnie przekazania go zdrowemu opiekunowi. Podczas odciągania mleka trzeba pamiętać o zachowaniu wszelkich zasad higieny oraz o dezynfekcji wszelkich butelek, laktatorów i innych.

Jeśli zakażona mama mimo zaleceń decyduje się na karmienie piersią, powinna pamiętać o zachowaniu wszelkich zasad higieny osobistej (częste mycie rąk!), noszeniu maseczki podczas karmienia/pielęgnacji malucha oraz dezynfekcji wszystkich akcesoriów do karmienia piersią, czyli np. poduszki do karmienia. Jednym słowem wszystkiego, czego dotyka, a może mieć to kontakt z dzieckiem.

Jest jeszcze jeden przypadek, w którym mamy zupełnie inne postępowanie. Chodzi tutaj o mamy, które już rozpoczęły karmienie piersią, karmią swojego malucha i zachorowały na COVID-19. W tym przypadku WHO zaleca kontynuację karmienia piersią. Dziecko już narażone na ekspozycję koronawirusa przez matkę bądź innego członka rodziny dlatego bardzo ważne jest utrzymania laktacji i karmienia. To właśnie dzięki karmieniu dziecko może otrzymać przeciwciała przeciwko wirusowi.

https://www.rodzicpoludzku.pl/aktualnosci/

Strona główna

https://www.gov.pl/web/koronawirus

położna Agnieszka Araszkiewicz

położna Agnieszka Araszkiewicz

Ukończyła kurs na dyplomowanego edukatora ds laktacji oraz certyfikowanego doradcy noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich. Odwiedza Was w domach na konsultacjach z zakresu chustonoszenia i pomaga budować w ten sposób filary rodzicielstwa bliskości. Na zajęciach przygotowuje kobiety do świadomego przeżywania porodu i macierzyństwa, zgodnie z własnymi przekonaniami, ale tez prawami. Entuzjastka porodów aktywnych i naturalnych. Z wielkiem sercem i pasją co dzień spotyka się z Wami w naszej placówce – możecie spotkać ją na zajęciach podstawowych, warsztatach i zapisach KTG.

Poród w czasie panowania SARS Cov-2

Poród w czasie panowania SARS Cov-2

Przygotowanie do porodu w czasie panowania SARS Cov-2

     Ciąża to czas radości, czekania i poznawania swego ciała na nowo, tego, jak się zmienia, jak rośnie w nim życie.
     Czas emocji, wzmożonej organizacji nowej przestrzeni, niekończących się wizyt lekarskich, spotkań z położną oraz niejednokrotnie obaw o zdrowie dziecka, aż wreszcie o poród.

      Obawy przed porodem uczymy się oswajać, każda z nas na swój własny sposób. Rozmowy spotkania z kobietami będącymi już po porodzie lub właśnie z wybraną położną, której zadaniem jest przygotować was do porodu.
     Poród, który w obecnych czasach przy tak zmieniającej szybko rzeczywistości może oznaczać poród bez osoby bliskiej… Osoby, która miała być dla was wsparciem w tych szczególnych chwilach. Tak wiem, nic jej nie zastąpi, takie były plany, wsparcie itd., ale czy naprawdę oznacza to poród samotny bez wsparcia?

Wiedz jedno — dasz radę.

Kobiety są silne, mają instynkt i waleczność.

     Czas wyzwalania się hormonów może dać Ci niesamowite pokłady energii do rodzenia. Nie zamykaj się na: nie dam rady, bo nie będzie partnera przy porodzie. Sytuacje są naprawdę różne. Nawet bez pandemii może zdarzyć się, że osoba towarzysząca nie wytrwa przy porodzie, zemdleje z głodu, może emocji. Nie zdąży dojechać, pomyli szpitale, nie usłyszy w nocy telefonu… Nie wiemy, nie planujmy…
Jak odzyskać spokój ? Przede wszystkim oswajaj swoje lęki, mów o nich, rozważaj, nie tłum w sobie. Zastosuj techniki oddechowe, rozluźniające ciało, pomyśl o silnych kobietach w swoim otoczeniu o naszych babciach, mamach, które rodziły same. O kobietach w innych krajach gdzie kultura nie pozwala na poród przy mężczyźnie.

Niech włączy Ci się waleczność — DAM RADE!!!

     W szpitalu otoczą Cię inne kobiety – położne, które w tym momencie czują wagę sytuacji.
Pomyśl o pierwszych momentach po porodzie, tuląc dziecko. Niech ta chwila trwa i nie będzie przytłoczona innymi sprawami.
     Kontakt z partnerem będzie możliwy przez telefon, jak długo będzie Ci to potrzebne, bądźcie na łączach. Wysyłaj zdjęcia. Dzięki tym zabiegom upamiętnicie ten czas.
Nie myśl za dużo, przy porodzie potrzebujemy fizjologii. Nasz mózg uruchamia starą strukturę – prymitywną, która odpowiada za seks, intuicję i poród. Mózg gadzi uwalnia w kobiecie instynkt rodzenia. Aby było to możliwe — ufaj i poczuj się bezpiecznie w porodzie.
     A może samodzielny poród pozwoli Ci się jeszcze bardziej rozluźnić, popłynąć, będziesz jak lwica, poczujesz swobodę. Pielęgnuj w sobie umacniające historie ze swojego życia nawet te najmniejsze,
     Porodu nie przełożymy, ma się wydarzyć i chcemy, aby dziecko było zdrowe. To nasze priorytety. Po powrocie do domu to TATA będzie mógł wykonywać “skin to skin”, przejmie więcej kontaktu a Ty odpoczniesz. Jakoś trzeba dać rade!

Rada:
– przed porodem przytulajcie się dużo, rozluźniajcie, kochajcie,
– przemawiajcie do dziecka w brzuszku – pamiętacie z zajęć – pedagogika prenatalna,
– ćwiczcie – żadna osoba nie jest w stanie przejąć mocy sprawczej za kobietę rodzącą,
– Wasza MIEDNICA – to centrum dowodzenia, ale rodzisz całym ciałem!

– Oddychaj świadomie i naturalnie ! Ćwicz oddech dolnożebrowy,
– eliminuj napięcia z ciała – wyciszaj się przynajmniej 15 minut dziennie, medytuj,
– Afirmacja – fala, elastyczność, rozkwitający kwiat,
– róbcie sobie wzajemnie drobne przyjemności,
– ciało wie, co robi – ufaj mu.

A może uda Wam się rozkręcić poród w domu?A w szpitalu spędzicie mniej czasu, niż myślisz.

Na zdjęciu wspomnienie mojego świadomego porodu.

Pamiętajcie, jesteśmy z Wami.

mgr położnictwa Karolina Wyrembek-Urban

mgr położnictwa Karolina Wyrembek-Urban

Prywatnie rozsądna mama dwóch wspaniałych córeczek — ośmioletniej Weroniki i sześcioletniej Kornelii. Dzięki swoim dzieciom poznała ideę rodzicielstwa, bliskości i chustonoszenia. Zwolenniczka natury, słuchania instynktu i pozytywnego myślenia. Zafascynowana cudem ciąży i narodzin. To właśnie te doświadczenia sprawiły, że postanowiła wspierać młode Mamy w ich domach w pierwszych tygodniach wspólnego życia. A praca położnej połączona z osobistym bagażem doświadczeń z własnymi dziećmi daje jej dużo satysfakcji i spełnienia w życiu.

O laktacji.

O laktacji.

Pierwsze chwile karmienia piersią, mają decydujący wpływ na rozwój laktacji. 

     Noworodki są intuicyjnie, biologicznie przygotowane do karmienia piersią. Po porodzie noworodek może wydać pierwszy krzyk lub po prostu grymas. W kolejnych minutach zastyga na chwile i… wyczuwa otoczenie tak jakby, obserwował, w kolejnych chwilach już po zapachu i głosie zaczyna kręcić główką i otwiera usta i powoli szuka piersi. Kolejne czynności to często ssanie piąstek, wydawanie dźwięków, które działają na zmysły Mamy. Dlatego udany początek laktacji to-kontakt skóra do skóry tak szybko, jak to jest możliwe. On tego potrzebuje, ale również TY. 

    Twój organizm reaguje na jego ZAPACH, głos, bliskość! Noworodek rozpoczyna
tzw. „breast crawl” – swoją pierwszą, samodzielną podróż poprzez pełzanie do piersi mamy. Kierując się zapachem piersi i widokiem z uporem podąża w jej kierunku. Ssąc pierś, wyciąga po kropelce SIARY najbardziej wartościowego pokarmu, bogatego w przeciwciała. Wiemy już, że najwięcej przeciwciał zawiera właśnie – siara w pierwszych 24h po porodzie. Tutaj każda kropelka jest na wagę złota.     

     Maluszek zasypia a twoja laktacja, została uruchomiona, z każdym kolejnym przystawianiem twoje piersi będą produkować więcej pokarmu. Przytulaj dziecko do piersi, kiedy tylko zaczyna szukać, jest to droga do udanej laktacji. 
     Pamiętaj przez kolejne 12h dziecko ma zapasy energetyczne z życia płodowego i może odsypiać poród. Ty również wykorzystaj ten czas, aby się regenerować. (nie-rozpraszanie, media, telefon, komputer, dalsi goście), lepsza od tego może okazać się drzemka! Po czasie regeneracji i braku ciągłego dopływu substancji, jakie zapewniała mama, dziecko zaczyna czuć głód. Przystawiaj dziecko często ok. 8-12 razy na dobę, na przynajmniej 15 minut do każdej piersi.       
      Pobudzaj, kiedy jest ospałe. Staraj się karmić „na żądanie” – gdy sygnalizuje głód: otwiera buzię, wysuwa język, kręci głową czy ssie paluszki. To są główne oznaki wczesnego głodu. Jeżeli śpi za długo, obudź na karmienie po 3–4 godzinach, licząc od początku ostatniego karmienia.
      Podążaj intuicyjnie, przystawiając dziecko do piersi myśl najpierw o przytuleniu, poczuj bliskość a później o technice przy piersi. Przyda się wewnętrzny spokój, że gdy dziecko ssie często i długo i jest to prawidłowe w pierwszych dobach i właśnie to jest potrzebne dla rozwoju laktacji! W pierwszych tygodniach karmienia dziecka pomoże: – wsparcie bliskich- z prawidłową wiedzą – odżywianie przy karmieniu piersią potrzebujesz 500kcal więcej – prawidłowa technika przystawiania – efektywne ssanie piersi przez dziecko – sen i nawodnienia Jeżeli nie możesz karmić dziecka bezpośrednio, spróbuj odciągnąć pokarm ręcznie z piersi lub za pomocą laktatora.

     Gdy Twoje dziecko słabo ssie stymuluj dodatkowo piersi. Kiedy czujesz trudności zgłoś sie do położnej laktacyjnej. Uważaj na porady od osób, które mają nieaktualną wiedzę: jeśli słyszysz, podaj butelkę bez oceny przyrostów dziecka, karm równo co 3h, nie wybudzaj-w nocy są to szkodzące laktacji zalecenia. Nieaktualne z bieżącą wiedzą.

mgr położnictwa Karolina Wyrembek-Urban

mgr położnictwa Karolina Wyrembek-Urban

Prywatnie rozsądna mama dwóch wspaniałych córeczek — ośmioletniej Weroniki i sześcioletniej Kornelii. Dzięki swoim dzieciom poznała ideę rodzicielstwa, bliskości i chustonoszenia. Zwolenniczka natury, słuchania instynktu i pozytywnego myślenia. Zafascynowana cudem ciąży i narodzin. To właśnie te doświadczenia sprawiły, że postanowiła wspierać młode Mamy w ich domach w pierwszych tygodniach wspólnego życia. A praca położnej połączona z osobistym bagażem doświadczeń z własnymi dziećmi daje jej dużo satysfakcji i spełnienia w życiu.